Strona główna » Blog » Zegar wyjścia! i poranei stał się łatwiejszy :)

Zegar wyjścia! i poranei stał się łatwiejszy :)

Data dodania: 29-09-2020 Wyświetleń: 1685

Zegar wyjścia!

Coś co wymyśliłam sama. Jeśli gdzieś to widzieliście dajcie znać. Niby proste, a świetne w swym działaniu. Zdecydowanie zmieniło to nasze poranki. Genialna metoda na motywację dziecka w wieku od 6 do 10 lat do samodzielnej kontroli czasu i wykonywania czynności o określonej porze.

Nasze poranki do tej pory wyglądały tak, że co 5 minut musiałam przypominać Basi, że pora robić to, czy tamto. Ona z kolei zamyślona i jeszcze nieprzytomna potrafiła zapatrzyć się w jakiś punkt i całkowicie odpłynąć myślami. Jednocześnie musiałam szykować pozostałą dwójkę małych szkrabów (3 lata i prawie 2). Gdy Basi nie przypomniałam o czymś zwyczajnie zwieszała się i potrafiła medytować nad śniadaniem 25 minut. To rodziło spóźnienia, frustracje, złość, poganianie i generalnie zgrzyt już od samego rana.

Miałam tego dość.
Zastanawiałam się jak mogę pomóc Basi w zorganizowaniu się, bo takie matczyne jojczenie „pośpiesz się!” „Czemu jeszcze nie ubrana?” itp. nikt nie lubi.

Kupiłam zegarek jak na zdjęciu. Duży, prosty i czytelny. Rozkręciłam go i w odpowiednich dla nas czasie pozaznaczałam kiedy co ma robić. Oczywiście omówiłyśmy co i jak tam jest.

⏰ Na tarczy zegara budzik oznacza porę gdy ją budzę. Prowadzę do łazienki (w łóżku od razu by zasnęła) i siada sobie na dywaniku. Obok leżą wieczór wcześniej przygotowane ciuchy. Dostaje zegarek i tak ją zostawiam.

Zielona strefa to czas w którym musi się ubrać

Żółta to czas w którym ma zjeść śniadanie (ja też pilnuję, by śniadanie było na

Pomarańczowa to ostatnie szykowanie do wyjścia czyli mycie zębów, twarzy, kremowanie, spakowanie drugiego śniadania (plecak podobnie jak ciuchy również pakuje wieczorem)

Czerwona strefa to pora w której absolutnie bez względu na wszystko ubiera buty, kurtkę i... do wyjścia.

7:45 (w naszym przypadku) Basia jest gotowa do wyjścia.

Początkowo bałam się czy to zadziała i nie kontrolowałam jej. Po prostu zostawiłam ją z zegarem, który cały poranek jej towarzyszy i jedyne co kazałam jej pilnować tarczy zegara. Nie ma rano tabletu, bajek czy innych rozpraszaczy. Rano jedyne co może sobie oglądać, to kolorowa tarcza zegara. Jak to opanuje przejdziemy do innego etapu.

Tak to u nas wygląda. Tak zamieniłam poranną gonitwę w samodzielną prace dziecka z czasem. Tylko w ten sposób w Basi przypadku bez krzyku i frustracji wypracowujemy poranny bardzo ścisły rytuał wyjścia bez mojej pomocy.

I powiem wam… sukces :D




alt

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Blog
© 2020 apfitness.pl
wszelkie prawa zastrzeżone
wykonanie: interium.com.pl